Nadal żałuję, że nie wygrali ludzie z osobowością, o których się pamięta. Znowu pierwsze miejsce zgarnia ten, który szansę zmarnuje, a ludzie już po kilku dniach zapominają, że ktoś taki istnieje. Czemu zamykamy drogę tym, którzy mogą ją wykorzystać, a otwieramy tym, którzy z niej nie korzystają?
Nie rozumiem tak niesprawiedliwego wyniku. Niedługo MBTM będzie jak Mam Talent - przyjdzie dziecko, zaśpiewa Niemena albo Dżema (czy Jacksona) i od razu leci do finału, bo przecież taki wielki talent, a okazuje się, że wszystko jest przeciętne - tylko piosenka pozwala odebrać wszystko ze zdwojoną mocą. A potem i tak nikt takich ludzi (przykład - Magda Welc) nie słucha.
I, cóż, nagroda w błoto.