Dla zinteresowanych: 50 % osób które pracuja w sex biznesie w Tajlandii jest nosicielami HIV a następne 30 % prątka gruźlicy. Radze wybierac te/tych z gruźlicą...
Hehehe. Widzę, że Tajlandia jest ostatnio modna. Chyba każdy z nas słyszał o tej formie seks turystyki. Ponoć tam każdy znajdzie coś dla siebie, łącznie z każdą chorobą weneryczną.
Niestety bardzo mało osób stać na taką wyprawę, wielu niemieckich biznesmenów tam jeździ. Ponoć ceny w tym kraju są tak małe, że przeciętna polska wypłata starczyłaby naprawdę na baaaardzo długo.Fajnie.
A mi się nie podoba sam artykuł oraz pomysł, aby spędzać wakacje w tym miejscu. W końcu męski mężczyzna (ale mi to wyszło!) nie od razu musi być kurwiarzem.
Wspomniane procenty odnośnie nosicieli wirusa HIV nie są bardzo przesadzone, poważnie. To kraj, który sam się zabija, a jeśli chcemy się dobrze zabawić i mamy trochę kasy, to nie trzeba szukać ciekawego miejsca aż w Azji...
Mężczyźni najpierw powinni skoczyć po rozum do głowy, a nie pchać się tam, gdzie seks jest łatwy, tani i niecodzienny. Zacznijcie myśleć głową, a nie! "Męskie wakacje"... już sam tytuł odstrasza.