To w ogóle jakiś syf jest, do którego się zmierza właśnie. Co jest prawdą nie ma znaczenia, kto ma rację nie ma znaczenia, to że gościu wyżej ciebie robi za troglodytę nie ma znaczenia. Ty się ładnie uśmiechaj, nie mów, że nie skoczysz z mostu powiedz, że znajdziesz na to czas później. Gdzie miejsce na pracę zespołową i rzeczowość? Nie! Daj się faciowi wywrzeszczeć, bo mu stara nie dała, albo dała komu innemu. I nie chciej podwyżki, bo ci się należy, postękaj o 2stówy jak ci drugi etat dowalą.
Z jednymi szefami pijałem, z innymi nie. Też uważam, że to średni pomysł. Mają szczególne poczucie humoru i towarzycho. Nie lubię też chlać brudnej wódy tylko dlatego, że chamy tego gówna nie kupują. Wnerwiające jest też, że na takim tornee po mieście idzie wypłata nieboraka, który nie ma chcieć podwyżki, bo go posuną.
"A co zrobić, gdy Twój szef jest alkoholikiem, i mimo że wykonujesz swoją pracę majlepiej jak potrafisz, to jesteś co chwila obrażany i poniżany nawet w obecności innych pracowników firmy?"
Zadzwoń po policję niech go zawiną i poszukaj sobie mądrzejszej pracy.